piątek, 26 grudnia 2014

Prolog

„Miłość to najbardziej egoistyczna ze wszystkich namiętności.” Aleksander Dumas — Trzej muszkieterowie

Patrzyła na niego z pewnym zafascynowaniem. Ciemne oczy mroziły spojrzeniem, jednak płonęły od odbijającego się w nich ognia. Czarne kosmyki opadały na smukłą twarz mężczyzny, a Sakura zatraciła się w tym widoku. Pod rozpiętą białą koszulą znajdowało się ciało, o którym mogła tylko marzyć. A jednak, dzisiaj miała mężczyznę swoich snów na wyciągnięcie ręki. Jedno małe pytanie chodziło jej po głowie: czy da radę?
To wszystko wydawało się takie zdumiewające. Opium mąciło kobiecie w głowie do tego stopnia, że nie kontrolowała własnych ruchów. Przejechała dłonią po torsie mężczyzny, a on przybliżył głowę do jej odkrytego ramienia i czubkiem nosa powędrował wzdłuż linii obojczyka. Po plecach Sakury przeszedł dreszcz, wywołując gęsią skórkę. Zmienił pozycję, przez co spojrzała prosto w jego oczy. I zgubiła się; czuła, że tonie w tej zniewalającej czerni. Wstrzymała oddech.
Cały pokój rozświetlał ogień z kominka. W powietrzu unosił się błogi zapach tytoniu zmieszanego z opium. Odcień barwy ścian przypominał szafir; mahoniowe meble idealnie pasowały do reszty otoczenia. Wielkie ciemne łóżko stało po lewej stronie pomieszczenia, a naprzeciw jego znajdował się kominek. Na samym środku umiejscowiony był wielki dywan; na nim — dwa krzesła obite jasnym materiałem i okrągły stolik z porcelanową zastawą; z filiżanek jeszcze unosiła się para, po niedopitej gorącej herbacie.
Sakura popatrzyła zamglonym wzrokiem na mężczyznę, zaciągając się jego zapachem. Z zwilżonych, spuchniętych od pocałunków ust można było usłyszeć zduszony, kobiecy jęk. Para powoli zatracała się w sobie, zapominając o granicach, które niechybnie zostały przekroczone. I to pierwszy raz, kiedy robiła to z przyjemności, nie dla pieniędzy, jak to miała w zwyczaju.
Przygryzła płatek jego ucha, a on pocałunkami zszedł na piersi Sakury. Cicho westchnął, czując paznokcie na swoich plecach. Zjechał jeszcze niżej i chwilę później błądził wargami po rozgrzanych kobiecych udach. Napawał się jej słodkim zapachem, już w myślach dokonując słodkiego morderstwa. Posłał jej przelotny uśmiech, a ona wtopiła chudą dłoń w jego włosy. Badał każdy zakamarek ciała Sakury. Leżała tuż pod nim, lecz nie zrobił następnego kroku. Odsunął się od niej i wstał z łóżka, rzucając kobiecie ubrania.
Spojrzała na niego zdziwiona, a on, jak gdyby nic podszedł do stolika oraz usiadł, dopijając resztki herbaty. Sakura przejechała dłonią po spoconym czole i poszła w ślady mężczyzny. Kiedy przysiadała się, uraczył ją tylko spojrzeniem ciemnych tęczówek.
Siedziała w milczeniu, jakby trochę speszona zaistniałą sytuacją. Nigdy wcześniej żaden kochanek nie uciekł jej z łóżka. Poczuła dziwne ukłucie pod klatką piersiową; zignorowała to.
Oblizała spierzchnięte usta, wtedy jego wzrok zawisnął na jej twarzy. Pożerał ją wzrokiem, Sakura głośno przełknęła ślinę. Ta czerń sprawiała, że miękły kobiecie kolana; sprawiała, że reszta świata nie istniała.
Uśmiechnął się do niej zalotnie i odłożył filiżankę. Ona, jak zahipnotyzowana zrobiła to samo. Ujął jej kosmyk włosów w dłoń, po czym przybliżył do swojego nosa. Patrząc się Sakurze w oczy, przejechał policzkiem po różowym loku. Na sam koniec westchnął i wstał. Podszedł do łóżka, gestem dłoni zapraszając kobietę w swoją stronę.
Usiadła tuż obok niego, opierając czoło o ramię mężczyzny. Przyciągnął ją do siebie, po czym zaciągnął się jej zapachem.
Spojrzała pół przytomnie w jego oczy.
Jesteś wariatem.
Wszyscy jesteśmy wariatami.
Popchnął Sakurę, tak, że wylądowała miękko na pościeli. Nachylił się nad kobietą i zaczął nakreślać drogę na jej szyi mokrymi pocałunkami. Nagle przybliżył twarz do policzka Haruno. Sakura poczuła ciepły oddech na swojej skórze, przez co kobiecie zrobiło się gorąco.
— Widzisz, Sakura, życie to gra.
Po tych słowach nastała cisza, która przyprawiała o dreszcze, ich oddechy stały się przyspieszone.
— A ja jestem o krok od mety — wyszeptał jej do ucha i objął Haruno ramieniem.
Ogłupieni smakiem grzechu, oboje napawali się tą chwilą — zapachem swoich rozgrzanych ciał i opium.
Sakura myślała, że tak wygląda miłość. Nawet nie wiedziała, jak bardzo się myliła.

Od Autorki: Cześć! Stwierdziłam, że to czas na to, aby powoli odświeżać zawieszone blogi. Oczywiście z żadnym rozmachem, tylko powolutku, powolutku. Tę historię postanowiłam napisać od początku, ponieważ jakość wcześniejszych rozdziałów mnie nie zadowalała. 
Co do tego prologu jest on inny niż poprzedni, ponieważ jest tak jakby wycinkiem z tej historii. Następne części będą podobne do poprzednich rozdziałów, gdyż koncepcja opowiadania się nie zmieniła. Ci, co czytali mogą sobie odpuścić lub po prostu przypomnieć wcześniejszą historię. 
I jak Wam minęły święta? Ja osobiście obżarłam się niesamowicie ;-----; Trzeba będzie iść na siłownię czy coś... Dobrze, że mam prawdopodobnie za tydzień zajęcia z tańca, bo inaczej po świętach byłabym chodzącą beczką. XD
Pozdrowionka!
Tak świątecznie! ;)